Nie wiem czemu nie ukazałał sie poprzedni wpis zaraz po koncercie.Coś nawaliło pewnie mój net.
Lesio już wstaje. Rechabilitacja opłacona z wczesniejszych pieniążków i koncertu przynosi wymierne efekty. Lesio już wstaje nawet chodzi przy takim trójkontnym wózeczku. W styczniu mamy nadzieje na komisje, która orzecze o niepełnosprawności. Prawdopodobnie Lesio nigdy już nie bedzie samodzieny. Uraz zostawił głównie ślady neurologiczne. Jednak jest duża poprawa i coraz większy ma kontakt z rzeczywistością. Lesio bardzo żyje Nadzieją.
Na koncercie zebraliśmy 755,15zł. To mała kropelka w morzu potrzeb, ale jak wiele serca włożyliśmy, że wydaje się górą złota.
Chciałam podziękować Marcepanowi za nie zastąpioną pomoc w organizacji, jestem z Ciebie bardzo dumna dałeś radę.
Grzesiowi Kargulowi za pomoc w załatwieniu noclegu i kontakt z Bazyliką i wkrecenie Mnie i Mareckiego w pogadankę o Hipisach w Polsce :P
Pub Kubryk za udostępnienie lokalu i percypowanie w kosztach dojazdu grajków.
Wszystkim muzykom za uczestnictwo, wspaniała muzykę.Tym co przyjechali i Bydgoszczną, którzy poprostu nie znajac Lesia zgodzili się zagrać.
Ludziom z tak odległych miejsc jak Bieszczady, Gdańsk, Warszawa i przyjaciołom z Bydgoszczy za niesamowicie ciepłą atmosfere w czasie koncertu. Daliście mi poczucie, że robię coś wartościowego.
Było pięknie i koncert przeszedł moje oczekiwania. Dziękuję.Życzę Wszystkim Wesołych i Szczęśliwych Świat i Szczęśliwego Nowego Roku.
Pozdrawiam,
Poduszka